ZAYN
W tym momencie zazdrościłem Perrie. Dziewczyna leżała w domu pod ciepłym kocem, oglądając przyjaciół i popijając gorącą czekoladę. Oh. W oddali zauważyłem dom Styles'a, przyśpieszyłem nieco kroku po chwili pojawiając się przed mahoniowymi drzwiami. Mocno w nie zapukałem pocierając energicznie dłonie. Słyszałem ciche kroki zza drzwi. No dalej Harry, pośpiesz się Loczek z naburmuszoną miną otworzył drzwi.
- Em..w czym mogę pomóc? - odchrząknął na co westchnąłem i zdjąłem kapturChwila coś jest nie tak. Przyjrzałem się jego twarzy i..o kurde.
- Co ty masz na twarzy!? - niemalże krzyknąłem, gdy pod jego wargą dostrzegłem dwa kolczyki
- Uspokój się Zayn i wejdź do środka, pewnie zmarzłeś - odparł lekceważąc moje wcześniejsze pytanie i odsunął się od drzwi, tak żebym mógł wejść do domu.Nie mogłem odwrócić wzroku od jego twarzy. Na cholerę mu ten piercing? Bez niego wygląda o wiele lepiej. Rozsznurowałem buty i rzuciłem je w kąt, zdjąłem płaszcz, który Harry odwiesił na elegancki, drawniany wieszak. Już miałem zdejmować szalik, ale postanowiłem z tego zrezygnować - z dwóch powodów. Nadal było mi zimno, miałem tam kilka niewielkich malinek. Szedłem za nim, mając przed twarzą jego nieco za długie, falujące włosy. Powinien się wybrać do fryzjera, nie to piercingera. Usiadłem przy blacie w kuchni, a on zaparzył dwie herbaty.
- Co ty masz na twarzy? - zapytałem po raz kolejny
- Piercing Zayn, piercing. - odparł zdejmując wielki czarny sweter przez głowę.
- A to Harry? - wskazałem na odkryte ramiona, pokryte tatuażami
- To są tatuaże, Zayn. Sam takie masz
- Na co ci to? - kolejne pytanie wyleciało z pomiędzy moich warg nim zdążyłem się zorientować
- Cholera Zayn przestaniesz? Jestem dorosły mogę robić co chcę! - wykrzyczał mi w twarz, a w jego oczach zalśniły kropelki łez, które po chwili spływały po policzkach
- Wszystko okej? - zapytałem podchodząc bliżej zielonookiego
- Nie, nic nie jest okej od kiedy on odszedł. Już nigdy nie będzie okej - szepnął mi w ramie, gdy go przytuliłem.Jego ciało drżało, a on co jakiś czas pociągał nosem. Wiedziałem, że sobie nie radzi. Ale nikt nie potrafił mu pomóc albo nikt po prostu nie chciał pomagać gejowi z boysbandu, który stracił ukochanego. Ludzie są okrutni. Potarłem jego plecy w celu dodania mu trochę otuchy.
- Cii mały, masz mnie i chłopaków. Chciałbym ci o czymś powiedzieć, ale do tego musisz się uspokoić - powiedziałem cichoHarry odsunął się ode mnie ocierając mokre policzki i pociągając nosem. Podałem mu chusteczkę ówcześnie wyjmując ją z kieszeni. Posłał mi delikatny uśmiech i wydmuchał nos.
- O co chodzi Zi? - zapytał wyglądając już całkiem normalnie, no prawie.
- Mam nadzieję, że to jakoś poprawi ci humor. Bo Hazz, dzieciaku będziesz ojcem chrzestnym - powiedziałem cały rozradowany
- Jesteś w ciąży!? - krzyknął mi prosto w twarz, a ja parsknąłem jedynie śmiechem. Nieco się zmieszał
- To znaczy...Perrie jest w ciąży? Na prawdę? O jacie nie mogę uwierzyć! Będę miał małe Maliczki! - w jego oczach zabłyszczały łzy, a uśmiech nie schodził mu z twarzy.Wręcz przeciwnie, coraz bardziej się poszerzał. Takiego go najbardziej lubiłem, rozradowanego bez żadnych zmartwień zaprzątającą tą czekoladową czuprynę. Aż sam się uśmiechnąłem.
- Wiecie już jaka płeć? - zapytał, gdy emocje nieco opadły
- Nie Harry, jeszcze na to za wcześnie. Będziesz pierwszym, który dowie się jaka płeć.
- Jejku Zayn, tak bardzo się cieszę! - znów krzyknął zawieszając mi się na szyi
- Ja też Curly, ja też.
HARRY
Witaj!
Pozwól, że opowiem ci historię, która zmieniła MNIE, dobrze? Czytaj proszę dalej, bo TY również jesteś w TO wplątany.
Dzisiaj opowiem ci o moim pierwszym grubym melanżu.
03.08.2009r.
Wieczór zapowiadał się świetnie, rodzice Louisa kilka godzin temu pojechali zabierając razem ze sobą jego młodsze siostry na calutkie dwa tygodnie! Błękitnooki był tak bardzo uradowany faktem, że został całkiem sam bez opieki rodziców na tak długi czas. Zdawał sobie sprawę z tego, że matka będzie co jakiś czas do niego sprawdzając go, oczywiście. Ale jakoś specjalnie się tym nie przejmował. Został sam! W końcu nie musiał się martwić, czy któraś z jego młodszych sióstr nie wejdzie do pokoju, gdy ten będzie zabawiał się z kimś czy pił piwo. Oczywiście, kochał bardzo mocno każdą z nich, ale wszystkie łączyły te same irytujące Louisa cechy. Każda z nich była wścibska i ciekawska, co doprowadzało bruneta do szewskiej pasji gdy siedział właśnie z kimś i był strasznie napalony. Uśmiechnął się i wciągnął przez głowę obcisłą, białą koszulkę. Daniel lada moment miał wpaść do Louis'a z sprzętem nagłośnieniowym. Louis w podskokach zbiegł po schodach, gdy usłyszał ten specyficzny sposób pukania do drzwi. Uśmiechnął się pod nosem i po chwili stał twarzą w twarz z przyjacielem, do którego lada moment przyległ ciałem.
- Loui widzieliśmy się 30 minut temu - zaśmiał się Daniel prosto do ucha młodszego
- No i co z tego - oparł Louis zaciskając dłonie na czarne koszuli przyjaciela
- Chodź musimy to rozłożyć zanim ludzie się zjadą. Stan zaraz powinien wpaść z alkoholem.Stan również był przyjacielem Louis, ale to Daniel był tym najlepszym. Chłopak z całych sił starał się podnieść wielki wzmacniacz czemu starszy przyglądał się z rozbawieniem. Louis, tak uroczo wyglądał męcząc się z tym głośnikiem.
- Może byś się ruszył co? - warknął w stronę Daniela
- Przestań marudzić dzieciaku - chłopak zaśmiał się i zaczął podłączać głośnikiLouis oderwał się od pracy ruszając do drzwi, Stan właśnie przyjechał z całym zapasem alkoholu na dzisiejszy wieczór. To, że było tego dużo to mało powiedziane, ale cóż się dziwić - mieli przyjść wszyscy znajomi Louisa z Facebooka, a było ich około 200. Jeszcze nie wymyślił dobrego wyjaśnienia, jakie powie mamie gdy coś się uszkodzi.
~*~
W głowie już mu huczało od nieco za dużej ilości alkoholu we krwi, ale mimo to nie przestawał pić. W końcu, jak na gospodarza przystało musiał się napić z każdym, tak? Przynajmniej wpuszczając tu swoich znajomych wyszedł z takiego założenia. Kiwnął głową do Megan, która nawoływała go ruchem ręki. Louis wiedział, że niektórzy korzystali innych środków odurzających i w końcu postanowił sam spróbować zbliżając się do blondynki. Raz się żyję, prawda? Piątka osób, która była już nieźle naćpana gorąco go przywitała podając mu zwinięty w rulonik banknot i wskazując na białą linię usypaną z kokainy na samym środku stolika. Cicho westchnął, nie będąc do końca pewnym czy to aby na pewnodobry pomysł. Policzył do paru liczb wzwyż i pochylając się nad linią wciągnął ją za jednym razem. Zaczął pocierać nos, próbując przyzwyczaić się do tego dziwnego uczucia. Nim minęło parę sekund Louis wciągał już kolejną dawkę groźnego narkotyku. Czuł się, taki..wyluzowany. Jakby wszystkie myśli uleciały nie wiadomo gdzie, a jego ciało i umysł stały się nagle bardzo pobudzone. Chwytając pierwszą lepszą dziewczynę za dłoń zaciągnął ją do góry po schodach prosto do swojego niewielkiego pokoju. Nie zważając na to czy dziewczyna chcę to z nim zrobić czy nie, zdjął z niej bordową sukienkę niemalże rozrywając jej delikatny materiał.
~*~
Ps. Harruś, co ty sobie zrobiłeś? Lepiej ci bez tego całego żelastwa na twarzy.
___________________________________________________________
Cześć!
Ten rozdział może nie jest jakoś wybitny, ale mam jednakże nadzieję, że mimo wszystko wam się spodoba. Postaram się wymyślić coś co odmieni cały los tej historii hah Dziękuje serdecznie za komentarze, no i tyle. Do kolejnego miśki ;3
Hahha witaj ;333
OdpowiedzUsuńWiec.... Rozdział świetny! Swoją drogą komentuje chyba pierwsza Yeah! ;D tak bardzo mi szkoda Harrego :( Biedactwo sobie nie radzi :(((( i list od,, L" *.* uwielbiam je! Powiem Ci.... Wszyscy uważają, że to Louis jedbak to jest niemożliwe ;-; wszystko na to wskazuje ;-; mam więcej pytań niż odpowiedzi haha ;D czekam na wyjaśnienie ;D kończę bo nie wiem jak długo wytrzyma mi mój internet. Mam nadzieje, ze wybaczysz, że moje komentarze są takie nie logiczne ;D
Pozdrawiam, kocham i do następnego ;****
A więc zakapturzoną postacią być Zayn. Ale nas zaskoczyłaś :D
OdpowiedzUsuńRozdział jest jak zawsze świetny ! <3 Czekam na kolejny.
Pozdrawiam i życzę weny :* ;)
http://gangsterzyzprzypadku.blogspot.com/
Świetny rozdział skarbie! Harry i piercing? *.* jacie musi niesamowicie wyglądać haha nie mogę doczekać się kolejnego. Kocham twoją twórczość :3 Duuuużo weny i oby nowy pojawił się w miarę możliwości szybko ^^
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
~Zosia
Wow wow wow!
OdpowiedzUsuńTo było genialne!
W sumie to powinnam chyba zacząć inaczej no ale... I chyba zaczne xD
Jest już po północy więc no wypadałoby sie przywitać bo dzisiaj jeszcze tego nie było xD
Więc...
Cześć Kochanie!
Ledwo co żyje a jak mam pomyśleć że wstaje za 5 godzin do tego pierdolnika to aż mnie mdli... No ale nie będę cię tym zanudzać... :)
Jeżeli chodzi o rozdział to wiesz że bardzo mi sie podoba, serio ^^
Ale Harry i kolczyki? o.O Te tatuże to jeszcze tak no ale kolczyki? O boże... O.o No jestem w szoku :o
Ale tekst Harry'ego:
"Jesteś w ciąży!?"
To wygrało wszystko xD Mój inteligent xD
Ale jednak to Zayn przyszedł! Nie spodziewałam sie go ale dobrze że to on bo widać że wspiera Harry'ego :)
Chłopak bardzo cierpi... To widać z daleka :c
Chociażby samo noszenie tego przymałego swetra Louisa. Awww *.*
Ale Zayn...
"Ale nikt nie potrafił mu pomóc albo nikt po prostu nie chciał pomagać gejowi z boysbandu, który stracił ukochanego."
To jest tak cholernie prawdziwe... :c
I smutne... Kurcze :c
Ale w ogóle "P.S." w tym liście. Ojejku *.*
To takie słodkie zamartwianie się o Harry'ego. Aww *.*
No i co więcej... Ogólnie to jest wspaniały kolejny rozdział, ale ty i tak o tym doskonale wiesz więc nie będę ci tego powtarzać xD
Uwielbiam cię kochanie i to jak piszesz ale jestem tak zmęczona, że nie mam siły na skonstruowanis czegoś jeszcze :c
Ale wiesz, że bardzo, ale to baaaaaardzo mi sie ten rozdział podoba (jak każdy zresztą tutaj ale ciiiiiii xD) *.*
Czekam już na kolejny i ide już spać bo umieram... xD
ILYSM <3
Na zawszs twoja @LoveWithHarold