HARRY
Biegłem przed siebie popychając przypadkowych ludzi. Nie wiedziałem nawet w jakim kierunku podążam. Po prostu biegłem, nie przejmując się chwilowo niczym innym, jak ucieczką jak najdalej od wszystkiego. Szczerze? Opuszczenie domu było chyba najgłupszą rzeczą, jaką mogłem zrobić. Przecież nadal jestem sławny, mimo iż zespół się rozpadł. Jestem takim kretynem. To było takie oczywiste. Mogłem się domyślić, że reporterzy na mnie napadną, gdy tylko opuszczę próg mieszkania. Ale nie, Harry musiał być najmądrzejszy na świecie i wyjść całkiem sam do parku. Przecież nadal mam ochroniarzy na własną rękę, ale po co korzystać z ich pomocy? Przecież lepiej robić wszystko samemu. Jestem taki głupi. Wcale nie jesteś. Niemalże słyszę głos Louis'a w mojej głowie. Chyba zaczynam mieć paranoję. Louis nie żyje. Louis Tomlinson nie żyje. Pogódź się z tym Harry. Ciekawe czy można podpisać jakiś kontrakt z Bogiem, moja dusza za jego. Można prawda? Zakopię tylko skrzynkę z moim i jego zdjęciem na środku skrzyżowania i podpiszę 10 letni pakt z Bogiem, a może z diabłem? * Och byłoby tak cudownie odzyskać go na chociaż parę minut, a potem kolejne i kolejne. I tak do usranej śmierci.
- Jesteś nienormalny - powiedziałem do sobie
Przypominam sobie o liście w mojej kieszeni, kto jest jego nadawcą jeśli nie Louis? Kto znałby go na tyle dobrze, by wiedzieć o takich sprawach, jak śmierć jego matki? Kto byłby w stanie pisać te wszystkie rzeczy? Pierwsze przyjaźnie, pierwsze miłości? Kto wiedział o tym prócz Louis'a? Podzieliłby się takimi szczegółami z swojego życia z kimkolwiek? Nawet mi o niczym nie mówił. Nie mówił mi o żadnej imprezie, nie mówił o swojej matce, nie mówił o Danielu, nie mówił nawet o swojej pierwszej przyjaciółce. Jak dużo jeszcze przede mną ukrywał? Kim był mój Louis? Mogę go teraz, tak nazwać? Przecież miał przede mną tak wiele sekretów, tak wiele niewiadomych. Wiedział o mnie wszystko, absolutnie wszystko. Ja o nim tak niewiele. Kim jest osoba, która tak dobrze go znała? A może..może Louis tak na prawdę nie zginął w tym wypadku? Co jeżeli to wszystko to jakiś idiotyczny żart? Co jeżeli to było tylko ustawione? Po co ktoś miałby robić coś takiego? Po co Louis miałby to zrobić? Chcę poznać prawdę, prawdę i tylko prawdę. Chcę się dowiedzieć wszystkiego co z nim związane, a mówiąc wszystkiego mam na myśli WSZYSTKIEGO.
Przysiadłem w końcu pod jakimś drzewem opierając się o nie plecami. Nie było tu nikogo, byłem tylko ja i ten przeklęty list.
Witaj!
Pozwól, że opowiem ci historię, która zmieniła MNIE, dobrze? Czytaj proszę dalej, bo TY również jesteś w TO wplątany.
Czytaj dalej, a dowiesz się o czym ci dzisiaj opowiem.
23.07.2010r.
~'~
Dzień przesłuchań. Chwilę przed castingami, podążał przez korytarze wielkiego budynku. Miał jeszcze kilka minut, przecież zdąży pójść do toalety. Pewnym krokiem podążył do łazienki z impetem pchając drzwi. Nie pomyślał, że po drugiej stronie może ktoś być. Usłyszał ciche warknięcie i huk upadającego..czegoś lub raczej kogoś. Chłopak, którego w pewnym sensie staranował podniósł się z ziemi stając przed nim, byli mniej więcej w tym samym wzroście.
- Oops - szepnął pierwszy raz widziany przez Louisa chłopak.
- Hi! - opowiedział patrząc w szmaragdowe oczy chłopca z burzą loków na głowie. Oparł się o blat umywalki w jego oczach wesoło tańczyły iskierki.
Wyglądał tak uroczo z roztrzepanymi włosami i lekko zaróżowionymi policzkami.Chwila..czy Louis właśnie pomyślał, że ten nieznajomy mu chłopak jest uroczy? Ciekawe co jego towarzysz pomyślał o nim. Może powinien się przedstawić? Spojrzał na chłopaka naprzeciw w siebie. Obaj milczeli. Tak, stanowczo powinien.
- Jestem Louis - odparł przerywając tą ciągnącą się między nimi ciszę.
Loczek delikatnie się uśmiechnął ukazując wcześniej nie zauważone przez Louisa dołeczki w policzkach. Wyglądał jeszcze bardziej słodko. Wyciągnął w jego stronę dłoń, która niemalże od razu została uściśnięta.
- Jestem Harry
~'~
Dziewięć osób na scenie i czterech jurorów przed nimi. Wśród nich Simon Cowell, który przeszywam wzrokiem nastolatków naprzeciw niego. Uczestnicy ze stresu przegryzali wargi, obgryzali paznokcie, a nawet zdzierali je z opuszków palców. W końcu jeden z jurorów postanowił zlitować się nad nastolatkami przerywając tą przerażającą ciszę, która niemalże raniła w uszy.
- Poprosiliśmy was tutaj, ponieważ wyszliśmy z założenia, że nie możemy marnować takich talentów, jak wasze. Niestety jest was aż dziewięcioro, a mamy tylko dwa miejsca. Postanowiliśmy, że...połączymy was w grupy. Witamy w drużynie x-Factora! - Nicole podniosła się z swojego skórzanego fotela głośno klaszcząc w dłonie.
Na scenie niemalże wybuchła eksplozja szczęścia i euforii. Wszyscy zaczęli krzyczeć, a nawet płakać! Jedną z płaczących osób, był Harry. Louis niewiele myśląc wskoczył w ramiona Harry'ego mocno przylegając do niego ciałem i chowając głowę w zagłębieniu w szyi młodszego. Będzie miał okazję lepiej poznać tego chłopca. Będą się teraz widywać niemalże codziennie. Po zejściu ze sceny cała piątka pognała w stronę swoich bliskich. Nawet się nie znali, a od dzisiaj mieli być zespole, będą musieli się zaprzyjaźnić lub chociaż spróbować żyć w zgodzie, przynajmniej będą musieli. Oby tylko pozostała trójka chłopaków, których jeszcze nie poznał Louis nie okazała się bandą dupków.
~'~
Siedzieli na schodach przed budynkiem teatru starając się wymyślić nazwę dla zespołu. W ciągu ostatniej godziny zdążyli się już trochę poznać. Znali swój wiek, imię i najważniejsze zainteresowania. Chociaż ich zespół jeszcze nie miał nazwy. Siedzieli w ciszy, każdy z nich próbował wpaść na coś fajnego. Harry drapiąc się po głowie odparł cicho, przerywając milczenie
- Może..może One Direction?
- To nie jest nawet takie złe - poparł Liam chwilę się nad tym zastanawiając. Mają takie samo marzenie, taki sam kierunek.
Liam był najpoważniejszy póki co z całej piątki. Chłopak wydawał się być niesamowicie inteligentny i pewnie taki był.
- To zgadzacie się? - odezwał się ponownie Harry
Zayn i Niall spojrzeli po sobie po czym oboje przytaknęli. Louis, bez żadnego zaskoczenia dla innych również poparł nazwę zespołu.
- A więc one direction - odezwał się cicho dotychczas milczący Niall.
- A więc one direction! - powtórzył Lou - podoba mi się! - wykrzyknął energicznie rzucając się na "kumpli z zespołu"
Nikt nadal nie mógł pojąc, że ma on 19 lat i jest najstarszy z nich, chociaż był bardzo mądry, zachowywał się jak totalny dzieciak. Gdy Niall, Liam i Zayn rozeszli się Louis i Harry nadal siedzieli na schodach przed teatrem. Zostali sami, ale nie czuli się przez to niezręcznie. Przynajmniej nie Louis.
- Hej Harry, mogę sobie zrobić sobie z tobą zdjęcie? - Loczek milczał, chyba nie do końca wiedział jak ma się teraz zachować
- Po co?- zapytał może nieco bezczelniej niż mu się wydawało
- Jestem przekonany, że kiedyś będziesz sławny, a wtedy ja będę się chwalić zdjęciem z wybitnym Harry'm Styles'em! - zażartował poruszając zabawnie brwiami.
Harry głośno się roześmiał, odchylając głowę w tył. W podbrzuszu Louisa eksplodowało stado motyli. To taki piękny widok. Śmiech Harryego stał się chyba właśnie ulubionym dźwiękiem starszego chłopaka. Po kilku próbach uruchomienia telefonu Louisa zrobili sobie wspólne zdjęcie mocno się przytulając. Był to początek ich przyjaźni, a może nawet czegoś więcej.
PS. Harry już wtedy Cię kochałem, nadal kocham. Nie rób nic głupiego.
~L
Odłożyłem list na bok. Deszcz zaczął padać, a jego zimne krople mieszały się z moimi łzami spływającymi po policzkach. Wtedy było tak pięknie, nie musieliśmy się ukrywać. Byliśmy szczęśliwi. Louis żył. Nigdy nie pomyślałbym, że to wspomnienie może tak bardzo...zaboleć. Miało być idealnie. Już kończył nam się termin kontraktu, mieliśmy znaleźć innego wydawce. Mieliśmy być szczęśliwi.
Moje ubranie było całe przemoczone i brudne z błota. Z włosów powoli kapały mi kropelki wody. Pociągnąłem nosem. Wiedziałem gdzie muszę pójść. Nie zważając na gapiących się na mnie ludzi szedłem przed siebie. Przecież to tylko brudny, płaczący, Harry Styles. Nic ciekawego.
_________________________________________________________________
Witam!
Przepraszam, za ten rozdział. Jest tak cholernie słaby. Nie wiem, jak komukolwiek chcę się to w ogóle czytać. Eh. Zapraszam do komentowania?
winter-land-story.blogspot.com